Index
Zelazny Roger Amber 06 Atuty Zguby
rozdzial 06 (259)
rozdzial 06 (111)
rozdzial 06 (20)
rozdzial 06 (242)
rozdzial 06 (12)
143 06 (10)
rozdzial 06 (199)
rozdzial 06 (207)
rozdzial 06 (96)
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • migi.xlx.pl

  • [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]
    .Czy¿byœmy zmierzali ku odkryciu namacalnej w sensie fizycznym realizacji staro¿ytnej idei, mówi¹cej, ¿e poznanie umys³u jest równo znaczne z poznaniem wszechœwiata? Co oznaczaj¹ s³owa dziecka: Ludzka podœwiadomoœæ jest jak wszechœwiat rozci¹gaj¹cy siê poza kwazary; to miejsce kusz¹ce nas swoj¹ tajemnic¹?Co mo¿e siê tam znajdowaæ? Czy w g³uchych zakamarkach duszy le¿¹ wrota prowadz¹ce poza krawêdŸ rzeczywistoœci? Czy tam w³aœnie kieruje siê orze³, podrywaj¹c siê do lotu? Czy stamt¹d pochodz¹ przybysze?Bez wzglêdu na wymowê faktów zwi¹zanych z pojawianiem siê przybyszów uwa¿am, ¿e czêste wystêpowanie trójk¹ta w znaczeniu symbolicznym jest zjawiskiem godnym uwagi i wymagaj¹cym bardziej skrupulatnych studiów – nie tylko przy u¿yciu metod naukowych, lecz równie¿ mitologii i filozofii, spojrzenia sercem i rozumem zarazem.S¹dzê, ¿e mamy do czynienia co najmniej z wielkim wzlotem naszego umys³u, staj¹cego w obliczu gromu z przysz³oœci, poszukuj¹cego w dzisiejszych niespokojnych czasach prawdy odwiecznej i nie zmiennej.&Mo¿e okazaæ siê, ¿e trójk¹t pe³ni podobn¹ funkcjê symboliczn¹ w ka¿dym trójwymiarowym œwiecie.Przemawiaj¹c do nas w tej konkretnej formie – je¿eli to w³aœnie robi¹ – przybysze oznajmiaj¹ nam wiêc, ¿e podlegaj¹ tym samym prawom, które powo³a³y do ¿ycia nas, jednoczeœnie wskazuj¹c na swój zwi¹zek z odwieczn¹ ide¹ transformacji.Byæ mo¿e jest to symbol nie tylko strukturalnej wspó³ zale¿noœci, lecz równie¿ wspólnych d¹¿eñ: kontynuacji ¿ycia i poszukiwania m¹droœci.Pojawienie siê or³a w obrêbie tej samej symboliki ma nas utwierdziæ w przekonaniu, ¿e ogl¹dane zjawisko przekazuje ¿ywotne treœci, a nie jest jedynie dzie³em przypadku, jak to, które zaobserwowa³em kiedyœ podczas potwornego sztormu.P³ynêliœmy ma³ym jachtem po wodach Zatoki Meksykañskiej, kiedy – zupe³nie znik¹d – nadszed³ silny szkwa³.Gwa³towne podmuchy wiatru pêdzi³y na nas szeœciometrowe fale, w ka¿dej chwili mog¹ce nas zmieœæ z powierzchni morza.Gdyby woda wpad³a do luku i zala³a silnik, nasze szansê prze¿ycia sta³yby siê minimalne.Powoli, z mozo³em ³Ã³dŸ wspina³a siê po krzywiŸnie fali.Gdy znaleŸliœmy siê na jej grzbiecie, ujrza³em poprzez pianê grzywaczy niezapomniany widok: w samym œrodku pasma promieni s³onecznych wznosi³a siê majestatyczna piramida wody o œcianach g³adkich jak szk³o i wierzcho³ku wyrzucaj¹cym p³aty piany, porywane natychmiast przez wiatr.Przez mgnienie oka wyda³a mi siê doskona³a, lita jak ska³a i wieczna.B³yskawicznie jednak runê³a w dó³, pos³uszna si³om, które j¹ stworzy³y.Kiedy burza ucich³a i dowlekliœmy siê do Port Arans, kapitan powiedzia³ tylko:– Ujrzycie tu jeszcze rzeczy niesamowite [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • aceton.keep.pl
  • 
    Wszelkie Prawa Zastrzeżone! Kawa była słaba i bez smaku. Nie miała treści, a jedynie formę. Design by SZABLONY.maniak.pl.